po kolei. waga wrocila do pierwotnej. jednak bez wysilku (gdy sie czlowiek przywiaze do fotela na pare miesiecy) ciezko jest schudnac. dlatego tez wydlubalam WiiFit spod stolika i zaczelam robic formy jogi i kilka cwiczen na rownowage. kilka cwiczen moge robic, reszta jest mocno nieprawidlowa, wyglada to tak, jakby moj mozg mial niewielki wplyw na to, co miesnie mojej prawej nogi robia. lewa noga dziala jak zwykle, sama z siebie. prawa za to sobie drga, nie dziala, dziala, zaciska, odciska, cuda na kiju normalnie. ale nie bede robila sobie usprawiedliwienia z oczekujacej operacji, nie powiesze mojego zycia na kolku, bo jak znam to zycie, to operacja moze byc, moze nie byc, ilosc miesiecy rekonwalescenji moze byc wieksza lub mniejsza, ale cokolwiek zrobie w kierunku polepszenia teraz, tym mniej bede musiala potem zrobic.

biznesowo wyglada to lepiej, niz mi sie wydawalo, ze bedzie. nadal lubie to, co robie i ciesze sie, ze ze wsparciem Mrua i reszty rodziny zdecydowalam sie opuscic biuro. oczywiscie, jak tylko sie bedzie dzialo to ja bardzo chetnie na krotkie kontrakty albo pol etatu, trzeba gromadzic pieniadze, a w zasadzie zasklepiac finansowe dziury, wyjsc na prosta a potem pakowac wszystkie banknoty w materac na czarna godzine.

zaczelam tez wiecej nagrywac, jak ktos chce posluchac to mnie znajdzie i poprosi, albo komenta zostawi.

Tata czeka na operacje kregoslupa, do czasu az nie bede wiedziala na 100% ze wszystko sie udalo i ze wszystko bedzie dobrze, to bede odrobine drazliwa i niespokojna. muzyka pomaga  wtedy bardzo.

z kocich nowosci – zrobilismy z Mruem pierwsze kroki w kierunku zabezpieczenia ogrodu, zeby koty mogly w nim wygrzewac wlochate dupska. a tak naprawde to po to, zebysmy my mogli otwierac drzwi na ogrod i korzystac ze slonca i grilla kiedy nam sie bedzie chcialo. wietrzyc dom slonecznym powietrzem pachnacym maciejka.