niecaly miesiac po sprawdzianie technicznym niunius postanowil, ze przestanie byc bezproblemowym autem. jeszcze nie wiem, jakiej natury i klasy jest problem, ale obawiam sie, ze bez dluzszego pobytu u mechanika sie nie obejdzie, a ja naprawde nie mam jak sie zakrecic wokolo nieposiadania auta do dyspozycji przez pare dni. jasne, moge wypozyczyc sobie samochod na ten czas, za 5 dni okolo 120-150 eur. sie mi nie usmiecha no. generalnie powiem, co slysze. kiedy silnik wchodzi na 2200-2400 obrotow na minute, niezaleznie od tego, czy jest na luzie, czy na biegu i na ktorym to zaczyna brzmiec, jakby sie na sucho lopatki jakiegos wentylatorka metalowego obracaly i ocieraly o cos po drodze. taki dzwiek bardzo niewielkiej i wolno sie obracajacej pily tarczowej. jest on przez caly czas, gdy auto jest na tych obrotach. sa one skubane dosc czesto przeze mnie uzywane, wiec nie ma mowy o stalym omijaniu po jednej albo po drugiej stronie. tym bardziej, ze w okolicach 3300 obrotow tez jakby slysze, jakby sie to zaczynalo, ale moze jestem przeczulona. po pierwsze to sie boje, bo moze ja wlasnie zacieram silnik, dalej jezdzac niuniusiem i moze taniej by mi wyszlo wynajac auto i to oddac do naprawy niz wymieniac pol silnika potem… ale sami wiecie, jak zab nie rozsadza czaszki, to sie wizyte u dentysty odklada… niech mi ktos powie, ze to nic takiego i nissan micra (rok produkcji 2000) ma swiete prawo tak robic… westch.
wczoraj sie wkurzylam, bo sie spoznilam o pol godziny z przyjazdem w celu zobaczenia domu i ktos go wynajal przede mna. konkretnie pierwsza baba, ktora pierwsza ponoc dzwonila i przyjechala. od razu wziela. nie dziwie sie, domek piekny, moglabym tam wychowywac koty i potencjalne ludzkie potomki. no nic, szukam dalej.
generalnie wobec powyzszego szukam domu, pracy i samochodu :)
i powiedzcie mi, dlaczego nie produkuja Santa Fe w wersji 1.4l silnika, he? albo Tucsona, tez moze byc.