[lang_pl]
smutne, ze najczesciej chce jednak standardowo – tego, czego nie mam. ciezko mi sie cieszyc, ze mam lepiej niz inni w wielu kwestiach. cudownie natomiast potrafie sie skoncentrowac na kwestiach, w ktorych mi brakuje. i nawet nie wiem, czy mi naprawde brakuje, czy mam hormonalne wahania nastrojow. ale chyba jednak brakuje, skoro nateza sie i opada od miesiecy. poza tym chcialam uprzejmie doniesc, ze po raz pierwszy od mocno dawna jestem po co najmniej jednym porzadnym drinczku i tez wcale nie wiem, czy mi od tego lepiej czy wrecz przeciwnie.
zabawne jest, ze zawsze jestem gotowa sie zachnac, ze nie rozumiem co piekne, bogate i wszetecznie szczesliwe kobiety sobie mysla, robiac sobie albo jakies skoki w bok albo inne glupoty, narkotyki i takie tam. a to chyba jest to wlasnie, ze czlowiek sie przyzwyczaja do luksusu, a zdzblo w oku uwiera nawet, jak sie lezy na szelzongu obszytym perlami i tymi no. krysztalami Swarovski (co to kurwa w ogole za mania z tymi Swarovskimi. cyrkonie nie tete juz?). a lezac na takim szezlongu cudownie sie rozmysla nad tym, czego wlasnie brak i bez czego sie absolutnie zupelnie zyc nie moze.
znaczy sie, powinnam byc piekna i bogata, zeby moc w pelni enjoyowac rozmyslaniem nad brakami. bo na razie to takie rozmyslanie wcale nie jest enjoyujace. tylko czemu wobec tego nie umiem przestac, i czuje sie pokrzywdzona, jak dzieciak?
Absolut Vanilla to ale jednak dobry alkohol jest. z Cola Zero stanowi pare stulecia.[/lang_pl]