MagDee’s World


Archive for August, 2007

[lang_pl]drodzy czytacze obdarzeni darem slowa[/lang_pl]

[lang_pl]

poszukuje jednego slowa, ktore wyrazaloby cos w poblizu:

Kocham cie! Uwielb! Przytulic! Nie oddam! Sprobuj tylko kiedys sobie pojsc! Bierz mnie tu i teraz, moze byc na stole! Chce ci gotowac rodzic dzieci i prac skarpetki! Napraw, bo sie zepsulo o tu w komputerze nie chce ono ja klikam a ono nie chce! BUZIII! Ty to chyba nigdy nie dorosniesz! KOCHAM CIE GUPKU!

najlepiej, gdyby to slowo mialo tez sympatyczna wymowe, taka, zeby mozna bylo napakowac emocjonalnie stosownie do sytuacji.

od Mrua trudno mi wymagac bardziej wymownego zapewnienia o uczuciach… wczoraj uzyl wcisnietych przeze mnie perfum Kenzo, wieczorem, przed przyjsciem do lozka. Sam z siebie.
[/lang_pl]


[lang_pl]obywatelu, zrob sobie dobrze sam…[/lang_pl]

[lang_pl]

… bo inaczej system cie wyrucha. no co ja moge.

niestety nie wolno mi sie ubiegac o obywatelstwo, mimo ze w lipcu minelo 5 lat od mojego wirlandiewstapienia. dlaczego? bo nie podbijalam stempelkami paszportu w trakcie mojego pobytu zanim polska byla w unii. niewazne, ze mam to samo konto bankowe na ktore splywaja moje zarobki, ze bylam zatrudniona i placilam podatki. moge sobie to w nos wsadzic, o ile mi sie zmiesci i bede liczona tak jak reszta dziczy polskiej pounijnej… czyli dopiero za dwa lata.

jakos mi przykro z tego powodu.

choc wedlug slow Tych Co Wiedza Lepiej fajniej by bylo, jkabym najpierw dostala obywatelstwo niemieckie, (hint, Mru, kurwac, hint), bo po otrzymaniu irlandzkiego nie moge juz dostac innego. cos jak to.

ale ja sie nie znam, nie wczytuje, jakbym sie wczytywala 5 lat temu to juz bym sie ubiegala o obywatelstwo i sliczny paszporcik bez orzelka. a tak to dupa.

[/lang_pl]


[lang_pl]zlote mysli – osoby nieodporne na slodycz proszone o pominiecie wpisu[/lang_pl]

[lang_pl]z seksem to by mi sie nie chcialo czekac na “tego jedynego”. no dajciez spokoj, seks rzecza trudna i trzeba sie jej szybko zaczac uczyc.

ale ze poczekalam z powiedzeniem mezczyznie “kocham cie” na Mrua, to jestem bardzo szczesliwa. fajnie jest pomyslec, ze jest spora szansa, ze czlowiek zestarzeje sie z pierwszym partnerem, ktorego pokochal, ze nie ma zadnych porownan, watpliwosci. ciekawe, czy ktos, kto mnie znal za mlodu, gdy tworzyly sie pary “na cale zycie”, a ja dokladnie oddzielalam kochankow od przyjaciol, czy ktos taki uwierzylby, ze Mrua uznaje za swojego pierwszego “chlopaka”.

trafilo nam sie tak, ze jestesmy razem bez zadnych pogrywan, prowokacji i tak dalej, nie ma potrzeby udawania czegos, zeby uzyskac okreslona reakcje.moze jest tak, bo mamy male doswiadczenie w zwiazkach, wiec nie zdazylismy sie takich zagrywek nauczyc. wszystko dzieje sie naturalnie, choc jako owoc pracy kazdego z osobna.

poleje te szklanke cukru smietanka i dodam wisienke na czubek mowiac, ze w weekend obudzilo mnie sniadanko do lozka. i najbardziej mnie wzruszyl fakt, ze kanapki byly przeciete na pol, zeby sie latwiej trzymalo.

niezbadane sa wyroki Boskiej :)

[/lang_pl]


[lang_pl]long time no see[/lang_pl]

[lang_pl]dlugo mnie nie bylo. i w zasadzie zupelnie bez powodu, po prostu dostalam naglej i nieoczekiwanej alergii na bloga. wzdragalo mnie przed otwarciem linka. zreszta nic wielce odkrywczego sie nie dzialo. z aktualnych batalii:

- kupno materaca od italianskiego producenta tanich gumowych materacy okazalo sie koszmarem. o ile bardzo milo acz lamanym angielskim oferowali sie przyciac na wymiar i w ogole och i ach to wysylka jest koszmarem z ulicy Eglinton. nie dosc, ze mimo wielokrotnego wysylania im na pismie mojego nazwiska i adresu zrobil blad w nazwisku, to jeszcze radosnie i beztrosko wykasowali z mojego adresu nazwe miasta. kurier wobec tego otrzymal ulice, dom, dzielnice, ale gdzie to jest to nie wiem jak on dojdzie. mimo moich usilnych codziennych nalegan, zeby poprawic adres, jedyna odpowiedz, jaka uzyskalam to “address is ok”, a w sprawie bledu “little mistakes can be made no?”. damn ich, psow jednych wloskich w tej materii. a tak bym juz chciala spac bez sprezyn odcisnietych na rozmaitych czesciach mnie.

- kupno czerwonego opakowania komorkowego – wystawilam na picase wyniki. pierwsza fota to to, co bylo na ebayu. reszta to to co dostalam. panowie potem powiedzieli ze wysla mi wlasciwa, ale wyslali cos zupelnie innego. potem przyznali sie, ze nie maja takich, jak na zdjeciu i wysla mi jeszcze jedna taka sama, tylko z nalepkami nalepionymi prosto. a ja uzywam sobie tej co wyslali poprzednio. farba zaczyna sie powoli scierac :) dobrze, ze bylo to wszystko tanie, bo by mnie szlag trafil

- kupno butow gotyckich O TAKICH okazalo sie malym zonkiem, poniewaz jest blad w numeracji i buty o rozmiarze 7 damskim (38-39) okazaly sie chyba 5 damskim. ale ludzie sa bardzo sklonni do wymiany czy zwrotu kasy, wiec bez problemu. podeszwa jest tez duzo wyzsza, wiec nie sadze, zeby z moim kolanem to byl najlepszy pomysl, wiec sobie po prostu zamowie jakies inne. natomiast kupno adidaskow na rzepa z kotkowa glowa to byl swietny pomysl. zastanawiam sie, czy jednej pary nie wyslac mamie, nie wiem tylko czy 38 bedzie dobrym numerem. o tak wygladaja kotki. mile jest, ze mozna ciuchy dziwne takie kupic w miare w normalnych cenach, przesylka jest co prawda droga, ale przeszybka, idzie Priority FedExem, wiec byla w ciagu kilku dni. jesli ktos ze znajomych cos by chcial z tamtej firmy to ja chetnie zamowie razem ze swoimi, mozna podzielic koszty wysylki wtedy. i nawet przywioze, bo…

… mimo, ze pragnelam po raz pierwszy od 6 lat miec prawdziwe wakacje, z drinkiem z parasolka i nicnierobieniem nad basenem, oczywiscie wybieram sie do Polski. dobre jest to, ze nie wybieram sie do zadnych lekarzy, zadnej rodziny. zamierzam sie przejechac po 3 miastach, w ktorych sa znajomi moi i Mrua, zalac pale bez uczucia, ze nastepnego dnia musze byc trzezwa na badania/zobowiazania/koniecznosc wstania. ot takie pseudo wakacje. a po cichu wam powiem, ze chce porwac Mrua do Dubrovnika na Wielkanoc przyszlego roku. tylko znalezc tanie wakacje w Irlandii to koszmar, powaznie rozwazam kupno w polskim biurze i przelot przez Polske. gdyby ktos mial doswiadczenie w hotelach fajnych w Dubrovniku to bardzo prosze o zostawienie w komentarzu, bo tak na slepo to tez niekoniecznie. bylam i pracowalam w Chorwacji i wiem, jak bardzo “oferta” rozni sie od rzeczywistosci czasami :).

Mru dostal nowy komputer. wreszcie nie bedzie marudzil, ze mu sie fotki dwa tygodnie otwieraja i byc moze zacznie uaktualniac galerie na swoim blogu szybciej niz miesiac po zrobieniu fotek :).

Sprawe kupienia mieszkania odkladamy na kolejne kilka lat. bez specjalnego zalu z mojej strony, szczegolnie o ile bedzie nam dane mieszkac w aktualnym domu bez specjalnej podwyzki w czynszu. a jak nie, to tez sobie damy rade.

Szukam dla Taty pracy w Dublinie. Tata dzielnie uczy sie angielskiego i robi kurs na wozek widlowy. gdyby ktos slyszal o zapotrzebowaniu na kierowce/ludzia w warehouse to prosze o kontakt.

wybaczcie niezabawny styl i lakonicznosc, chcialam tylko uaktualnic troche moje dzieje, nastepny wpis bedzie lepszy, obiecuje. i szybciej, niz ten :)[/lang_pl]