nadejszla. i raduje sie nia stworzenie wszelakie. albowiem… albowiem…
ZNOWU MAM DOSTEP DO SIECI W PRACY!
laczy sie to z moja nieoczekiwana (i nieoplacona, poniewaz ciagle jeszcze nie minal moj okres probny, hue hue. jednak moja szefowa to genialny negocjator) promocja na glowe (i jedyny mozg) biura zwanego “podziemiami”. siedza se tu dwie sieroty (za 2 tygodnie dojdzie trzecia. szkotka dla odmiany. nastepny akcent dla mnie do opanowania, psia kostka). z tym ze jedna sierota (ja) mysli i po 3 miesiacach bezbolesnie zastapila Carle, ktora pracowala tu 4 lata oraz druga sierota. Bernie. Bernie jest starsza pania. Ma sztuczna szczeke, ktora jej mlaska, ma okulary, ma drepczacy chod kury domowej i stary telefon, ktory kladzie na lezaczku na biureczku. jednej rzeczy Bernie nie ma. mozgu. drepta tysiace razy dziennie do mojego biurka mlaskajac nerwowo szczeka z pytaniami, ktorych ja bym sie wstydzila po tygodniu pracy. dodac warto, ze Bernie pracuje tu jakies 6-7 miesiecy ……
wlasnie rzekla: MagDee, pokaze ci cos, w razie jakbys kiedys cos takiego chciala. To jest taki pokrowiec na telefon komorkowy, wiesz? (pokazuje mi takie czarne pseudoskorzane gowno o rozmiarze uniwersalnym)
no. i tak to wyglada z tej strony. ale lubie moja prace, uwielbiam fakt, ze nie ma w niej pomidora, tylko moja szefowa, ktora jest taka 100%biznes ze mam trudnosci wyobrazic ja sobie jak siedzi na kanapce, pije wino i NIE MA w okolicy zoltch post-it karteczek przyklejanych w tysiace miejsc.
kazalam sobie kupic myszke Logitech MX1000. dostalam. Zicie (tak ma na imie, Zita. ladnie, nie? jak pies) sie spodobalo ze nie ma kabelkow i kazala se tez zamowic tylko prostsze. no i dostala. Click Plus. jedna. a wczoraj kazala domowic druga. pewnie wezmie do domu :)
a moja Matula potrafi juz dodreptac z Tatkiem do komputera i przyznala sie, ze czytala bloga (przynajmniej ostatni wpis). na pewno nie znajdzie cierpliwosci, zeby przeczytac od poczatku, ale co tam. kocham ja i tak.
a dzisiaj przylatuja na krociutki urlopik w .ie znajomi z polszczy. wiec bedzie ogolne spotkanko przy piwie.
a ja w ogole padnieta jestem i nie wiem czemu. Mru tez tak ma. chyba pogoda jakos sie wzarla. no bo kurtki trzeba juz nosic codziennie, czasem pada i w ogole jest ciemnawo jak wstaje i ciemnawo jak wychodze z pracy. a Mru to juz w ogole wychodzi w ciemna noc.
a. i jest bank holiday weekend. znaczy 3 dni wolnego HA! i nic do roboty poza balem przebierancow w sobote. ide przebrana za “irish chick”. cala calutka na rozowo. w papciach i w rozowej peruce.
no to do nastepnego.