wreszcie. stalo sie. poniedzialek czlowieka bezrobotnego.
ale od zaleglosci: w piatek byl koncert na Church Street, nasz w sensie. Night of Soul. jeden z lepszych, jakie udalo nam sie wysmazyc. spora grupa polakow bawiacych sie przeswietnie, serce roscie. oczywiscie z cholernym kolanem bylo nieciekawie, xionc odprawil jakies magiczne reiki na nim, ale nie czulam, zeby jakos znacznie pomoglo. moze to trzeba w to wierzyc albo inne cus. w kazdym razie darcie japy na koniec “Shake Loose” bylo jak najbardziej niepodrabiane, prawdziwe, genuine i w ogole. w sobote placilam za to znacznym pogorszeniem sie stanu kolankowego, ale dzisiaj juz tak calkiem zgrabnie kustykam se. w sobote pojechalismy do znajomych z choru obczaic ich nowo kupiony dom. no fajny domek, taki czysto irlandzki, ale nowiutki swiezutki, za to w paskudnym estate gdzie wszystko takie same i w ogole wielkim takim, ze powinni dawac gpsy przy bramie, zeby sie wewnatrz odnalezc. a w niedziele pojechalismy sobie na zakupy do lidla, ktory okazal sie byc jakies 10km od domu, czyli pa pa tesco :} pareset metrow od lidla buduja wlasnie aldi, wiec pelen wypas. jeszcze by tam polski sklep postawili z wedlina i chlebem i mlekiem i bylabym szczesliwa zakupowo :). wieczorem obejrzelismy sobie Big Lebowski, przy czym Mru – wielbiciel tego filmu – kwiczal radosnie zanim jeszcze cokolwiek smiesznego sie stalo. niech mnie wielki sierp broni ogladac z nim komedie, ktora on juz zna ever more. a potem sobie gralam w Heroes 5 i kazalam mu samemu isc spac. 15 minut pozniej lecialam do gory, no bo jak to sie nie poprzytulac przed snem i w ogole. zalosc, panowie i panie, zalosc. ostatnie bastiony singlowatosci boziowej padaja jeden po drugim.
a dzis… a dzis… zostalam obudzona cmokiem, potem snilo mi sie cos paskudnego, a pol godziny po cmoku obudzil mnie moj budzik telefoniczny, co to na dole sobie zdzieral glosnik, zebym juz do pracy… a tu chuja :) przenioslam sie na dol, wylaczylam budzik, ulozylam sie w dolnym lozku, poplotkowalam z dyrygentka choru i tak se leze. i kto wie, moze nawet tak bede lezec duzo dluzej!
bycie bezrobotna jest mniam :}
Posted in ze starego bloga | Comments Off