RUSZYLO! mamusia rusza jednym miesniem w sparalizowanej nodze! takim waznym, od wstawania. i to nie ze jakies skurcze drgawkowe, calkiem wyraznie i na komende potrafi go napiac! tata kopciuszek moj kochany od brudnej roboty wzial w obroty mamulke i cwiczyli cwiczyli cwiczyli do upadlego, ale o dziwo mamusia nie upadla, tylko wrecz wstala prawie sama powolutku! nie zeby do maratonu od razu, ale jest to poczatek pieknej przyjazni miesni lewej strony z druga polowa mozgu. oj no nie wiem jak oni to robia, ale wiedza co robia. a tata spedzil duzo czasu na stymulujacej rozmowie z mamusia, wiec teraz juz bedzie tylko lepiej. gdyby nie to, ze rozchorowalam sie (tak, se myslalam ze jestem taka irlandka i po basenie moge biegac z mokrymi wlosami w srodku nocy po dworze, no to se teraz mam, ofiara cieplego chowu) wiec i tak smarkam wodospadami to bym sie chyba poryczala.
przy okazji nadmieniam, ze szukam pracy, ludzie mnie chca, moge sobie wybierac, co bardzo dobrze dziala mi na psyche. na taze psyche oraz na some dziala rowniez fakt niezaprzeczalny, ze w niedziele o 17:10 Wielki Mru wyladuje planowo na lotnisku Dublinskim. czy zostanie on obsciskany na lotnisku, czy przywitany u progu ex-RURZOWEGO domku to sie okaze, w kazdym razie obawiam sie, ze mimo ze wzielam tydzien urlopu po przylocie Mru to nie bede miala zbytnio czasu, zeby sie bawic w bloga :) a. trudnosci moze takze dostarczyc fakt, ze w domu NADAL nie mam sieci. juz mnie to nawet przestalo wkurwiac, co jednoznacznie dowodzi prawdy stwierdzenia, ze do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic. skoro JA egzystuje bez sieci non-stop pod palcami, to wszystko jest mozliwe.
aha, nie wiem czy tu sie chwalilam, ale zostalam dosc czynnym czlonkiem ekskluzywnej silownio-cwiczeniowni, damn jak to na polski… gym. gym jest to. ma baseny i jacuzzi i sprzety i trenerow i wogle tez ma. do tej pory tylko plywalam i plawilam sie w jacuzzi oraz raz bylam na aqua aerobic, a w piatek pani trenerka mi dostosowala program zrzucania wagi i mam 2-3 razy w tygodniu wbiegac na wzgorza, pedalowac, wioslowac, wyciskac i brzuszkowac. i do kurwy nedzy dokladnie tak zrobie. skoro moja mama ma sie przekonac do zadawania sobie bolu i przekonania ciala do pracy, to ja musze dac jej dobry przyklad. no i nie oszukujmy sie, bardzo mi sie to przyda :)
musialam ostatnio ocenzurowac bloga z przyczyn, o ktorych nie bede pisac, bo tez bym je musiala ocenzurowac, ale chcialabym BARDZO. BARDZO zajebiscie mocno okropnie podziekowac ludziom, ktorzy wspomogli mnie finansowo w walce o mamy zdrowie. pomogliscie takze dwojce zalamanych ludzi (mua oraz papa) odzyskac wiare w obcych ludzi i w to, ze w tym pierdolonym swiecie ktos naprawde czasem robi cos bezinteresownie. (again, gdyby nie katar, to pewnie bym ryczala). nie wiem naprawde jak wyrazic wdziecznosc, ostatnio nie mialam zbyt wielu powodow do cwiczenia, ale ja naprawde jestem bardzo wdzieczna i byc moze zdarzy mi sie jeszcze kilkakrotnie dziekowac tu i owdzie WAM wlasnie. i tym, co by chcieli a nie moga tez dziekuje.
no to juz chyba serio wszystko na dzisiaj, zatopie sie zaraz w homautiszne szepty na skype z Wielkim Mru, wiec chyba rozumiecie, czemu mi sie spieszy :>