taki poniekurwadzialek. mama moja ma dzisiaj bardzo powazny zabieg prowadzony w okolicach serca, mam pietra, rzuca mna po biurze, ze nie moge tam byc i pomoc w zaden sposob. Wielki Mru walczy z biurwami calego swiata na tematy dosc powazne. moj szef ma jutro wielki dzien audytowy jego wlasnej firmy, biega pomidor ze wsciekiem macicy… w zasadzie wlasnie przestal bo wyszedl z biura. jest szansa, ze dzisiaj nie wroci. ale i tak bedzie nade mna zwisal zdalnie telefonicznie, jak znam zycie. cale szczescie dal mi zalegly czek, co oznacza, ze uda mi sie zaplacic za pierwszy miesiac w nowym gniazdku. poza tym pakowanie przebiega bez zaklocen. non-stop. spakowalam juz 4 pudla, z 4 walizy, jakies siaty a tu nawet pol pokoju nie jest puste. kiedy ja to wszystko zdazylam pozanabywac. ale przynajmniej wiem, dlaczego bez dzisiejszego czeku nie bylabym w stanie zaplacic za pierwszy miesiac w domku hy hy :)
w dodatku cierpie na pmsowe wahania nastrojow, przeto rozsadnie uprzedzam o koniecznosci zabarykadowania sie gdzies w australii najlepiej, jesli swiat ma wyjsc z tego bez uszczerbku.
aha. wczoraj bylam na zakupach w lidlu. nigdy kurwa wiecej. fu. wole przeplacac w tesco, miec muzyczke, szerokie i dobrze rozmieszczone alejki i dostep do wielu towarow, zeby moc sobie isc swobodnie pomrukujac lekki jazzik i na zakretach calowac sie z Wielkim Mru, niz gniesc sie ze stadem “polaczkow” typu bezmyslnego, co to dra mordy przez caly sklep ” MISIUUUUUUUUUUUUU A KALAFIORA CHCESZ? BO PRZECENA JEST” i koniecznosci czekania, az posprawdzaja, czy na pewno na zadnym z opakowan w pudle nie ma napisow po polsku. brak placenia karta jest w porownaniu z tym fraszka i igraszka, a sama sobie swiadkiem, ze bez plastiku to ja nawet gum nie kupuje. uwazam, ze po to on jest i kropka.
ponadto czuje, ze cos mnie rozbiera i nie jest to Wielki Mru. stawialabym raczej na wirusa/przeziebienie/whateva. zle zle zle bo koncert juz w sobote.
no to tyle, sprobuje cos jeszcze popisac, ale wszystko mi leci z rak w oczekiwaniu na wynik zabiegu mamy, na przeprowadzke, na Wielkiego Mru…
Posted in ze starego bloga | Comments Off