MagDee’s World


Archive for the ‘got-owce’ Category

Sztuka miecha!

zrobilam sztuke. Urodzila sie podczas opowiesci Mrua o dniu pracy, ale zaplodnienie nastapilo w czasie jazdy samochodem, jak zobaczylam zabawnie oswietlony kosz na smieci.

Bruscar


majonez SB

majonez robie za pomocą blendera 1 jajko całe + łyzeczka musztardy + szczypta slodziku i soli pare kropli octu i do roboty

w lewej rece oliwa i ciurkasz jednoczesnie i krecisz blenderem i patrzysz czy jest dobrze gesty i tyle ile ci trzeba. dolewanie oliwy powoduje gestnienie i przybywanie majonezu – teraz spróbuj czy jest słony i ostry i kwasny i dodaj to, czego brakuje. jesli zrobi sie za gesty to dodaj jogurtu i to wszystko.

smacznego

taki majonez moze i z tydzien postac


[lang_pl]gouompki[/lang_pl]

[lang_pl]juz piaty wpis na tym nowiutkim blogusiu, a ja nie moge wyjsc z podziwu jak latwo i przyjemnie sie pisze w wordpressie. wiec wam tylko opowiem o gouopmkach.

naturalnie zgodnych z dieta South Beach:

obsada:

mieso mielone krowowe – pol kilo
kasza gryczana – 1 woreczek
kapucha – jedna lepetyna
grzybkow kilka jak kto lubi
duza cebula
sol, pieprz

kapuste tradycyjnie pozbawic glaba, obgotowac od strony gladkiej, potem od strony dziurawej. ja mam patent na pozbawianie lisci taki, ze staram sie, zeby kapucha byla jak najbardziej zanurzona , potem wbijam delikatnie widelca w srodek i najpierw delikatnie obkrecam to w jedna to w druga strone taka kapuche, wtedy widze ktory lisc sie rozluznia albo odpada i wtedy usuwam. i tak do ostatniego przydatnego odkladamy delikatnie na jakis talerz obok. jesli kapusta ma bardzo twarde nerwy, mozna odciac. mi by sie w zyciu nie chcialo.

farsz – ugotowac kasze w wodzie z kilkoma suszonymi grzybkami, pociac cebule w male kosteczki, podsmazyc na oliwie, dodac mielone, smazyc/dusic jak kto woli jakies 15-20 minut (akurat sie kasza zrobi), dodac kasze do farszu, posolic popieprzyc, jeszcze moment posmazyc. zdjac z ognia.

w miedzyczasie zaczac nagrzewac piekarnik – 200 stopni

brac lisc na dlon jak miseczke, nakladac po kilka lyzek farszu tak, zeby sie wygodnie zamykalo. zaczac zawijac wzdluz glownego nerwu od czesci przykapustnej, tak zeby nerwa nie bylo widac po zawinieciu. potem taki rulon z obu stron podwijamy pod spod i ukladamy w naczyniu zaroodpornym i tak do skonczenia sie farszu wtedy na gore ukladamy te nieudane/za male liscie, dolewamy odrobine wody pod golabki (tak z pol cm zeby bylo widac wody) i tak sobie pieczemy. w moim dziwnym piekarniku (takim w mikrofalowce co jest) to 50 minut sie pieklo. ale to juz musicie sami. dobre jest jak kapucha robi sie troszke przezroczysta a liscie u gory (te chroniace) brazowe albo spalone mniaaaaam)

dietetyczne to danie, ale kurde zjesc sie go malo nie da.

jak kto lubi sosy i te inne to naturalnie tez dodawac dodawac. tylko to juz mniej dietetycznie :)[/lang_pl]


przepis na chleb do maszyny

750g maki
300g kwasu
300ml letniej wody

proporcje:
maka 1, woda 0.4, kwas 0.45 (mozna o 0.05 w gore albo w dol jak kto lubi)

kwas:
maka pszenna 100mg
woda 100ml

zamieszac, ocenic, dodawac wody lub maki tak, zeby ciasto sie lalo jak to na nalesniki

odstawic, przechowywac w temperaturze nieco wyzszej od pokojowej. po 12 godzinach zamieszac. po kolejnych 12 godzinach dosypac garsc maki i letniej wody (ciasto nadal ma byc jak to na nalesniki). powtarzac przez 4-5 dni (co 12 godzin mieszac, raz na dobe dodawac)

zapach powinien byc lekko drozdzowy lub kwaskowaty, nie powinno plesniec ani smierdziec. moze bablowac i sie pienic troszke.

po wrzuceniu ciasta do maszyny dorzucic lyzke stolowa soli.

i potem nastepne sie robi tak ze sie zostawia troche tego kwasu i znowu sie hoduje i robi.

no. wiecej dopowie Mru jesli komu sie bedzie chcialo zrobic ten pierwszy raz to potem jest juz zdecydowanie mniej roboty. a wczoraj wieczorem Mru zrobil z kminkiem. i TO jest wypas tez.

z pracowych wywodow – jutro przychodzi moja druga podopieczna. choc niby to nie podopieczne. ale ja jestem odpowiedzialna za to co robia. dziwne to wszystko.

nie szkodzi. wazne, ze caaaaaaly weekend mielismy dla siebie (poza nieudana impreza wczoraj wieczorem). i jestem tak wypoczeta, ze az mi sie chce isc do pracy :)

a w piatek Mru zrobil czili ktore mialo nam starczyc na tydzien…. wobec czego dzisiaj juz zamawiamy zarcie z take-away albowiem wczoraj uroczyscie wykonczylam ostatnia miseczke :)