z okazji ze mieszkamy na koncu swiata, a wszystkie znane mi imprezy odbywaja sie na drugim koncu swiata, to siedzimy sobie dzisiaj w domu. z tej okazji mamy w planach tradycyjnie Halloweenowo – The Crow film, oraz Hangover. tez film. albowiem nie pijemy nic wyskokowego.

a dzisiaj bylismy na spacerze w pieknym miejscu zaraziutek przy kominach Dublinskich i w drodze do latarni morskiej, ale niestety w polowie drogi zaczelo kropic, a jak wrocilismy do samochodu to lunelo tak, ze wycieraczki Nubci nie mogly nadazyc. dobrze, ze ta krowa sie szybko nagrzewa i przedmuchuje bo bysmy sie poprzeziebiali jak nic. Mru ma pewnie z tej okazji kilka ladnych zdjec (ja zapomnialam aparatu, wyszlismy z wprawy w pakowaniu sie na advenczury) oraz filmik z drogi do i padania, a ja mam tylko evil pumpkin, ktora sama temi recami wydlubalam (a potem oddalam Mruowi zeby PORZADNIE wydlubal flaki) i wycielam. i nawet oczko sie nie polamalo. a potem, jak juz Dyniora obfocilam, to go Mru wzial i pocial! podlec! se zrobi obrzydliwa dynie w occie jakas z Dyniora. ale mam obiecane ze w przyszlym roku wyflaczy mi wiecej pumpkinow i bede mogla zrobic cala rodzine Dyniorow!!!Pan Dynior